|
24.12.2011. |
|
Strona 1 z 4  Czy to nie jest zabawne, że kiedy tak wielki Bóg chce stać się mały, to my – chcemy robić z siebie wielkich? Czy nie ośmieszamy się, trzymając się mocno mądrości świata, kiedy Bóg dopuszcza się takiego szaleństwa miłości? Czy jesteśmy dziećmi w dostatecznym stopniu, by rozumieć to Dziecko w żłobie? Czy jesteśmy wystarczająco mali, by ośmielić się klęknąć przed żłobem i adorować naszego Boga w tym Dziecięciu? Czy jesteśmy dostatecznie prości i otwarci, by oczekiwać całej radości od tego z pozoru bezsilnego Dziecka?
Życzymy drogi krótkiej - jak pasterzy - do Betlejem. I serc małych i prostych, bo tylko dziecko jest w stanie zrozumieć Dziecko. Jeśli spróbujemy stać się mali, jak to Dziecię, wtedy znajdziemy się wśród tych wybranych, którym On obiecał swój bożonarodzeniowy pokój.
|