|
Wy jesteście synami przymierza, ktore Bog zawarł z waszymi ojcami |
|
25.10.2008. |
|
Strona 5 z 5 Kochani, Dziękuję za Was, którzy zostaliście w niedzielę i za Was, takich zabieganych, którzy już jedną nogą w samochodzie mówiliście, ze tak, że bardzo chcecie, tylko dzieci, goście, tysiące spraw…i za Was jeszcze, którzy się wciąż przypominacie i upominacie. Cieszy mnie ten początek, ta otwartość, ten entuzjazm trochę jeszcze może na wyrost – bo to zaproszenie w nowe potrzebuje właśnie takiej ciekawości i otwartości… To, do czego chcę Was dziś przede wszystkim zaprosić i o co prosić, to modlitwa za nas nawzajem, za nasze wędrowanie, nasze odkrywanie, nasze wejścia w nowe przestrzenie i naszą drogę do Domu… I pewnie każdy z nas ma jakiś pomysł na to, czego by chciał od tego naszego wędrowania – a ja zapraszam właśnie do otwartości, do nie stawiania Panu Bogu granic, bo Miłość jest bardziej twórcza i szczodra, niż pragnienia naszych serc, to już wiem na pewno . Na początek o to Was chcę właśnie poprosić – o taką postawę otwartości na nową jakość i nowe życie, na drogi, którymi nas Ojciec poprowadzi. I na gotowość stawania się raczej, niż takiego statycznego bycia. Powolutku powstaje nowa przestrzeń na naszej stronce, przestrzeń korzeni. Będzie nas wprowadzać w nasze taneczno-medytacyjne spotkania i zapraszać do odkrywania radości i poczucia bezpieczeństwa płynącego z zakorzenienia, z przynależenia. Bo przecież każde drzewo potrzebuje korzeni, żeby unieść gałęzie ku niebu… Tak odczytujemy to zaproszenie – jako zaproszenie do ukorzeniania się, powrotu do tego, co jest naszym Domem, co sprawia, że możemy się nazywać dziećmi Ojca, do pełni chrześcijańskiego życia. Uspokajając wszystkich zaniepokojonych – tańce nie znikają. Będą nadal – i zapraszają nas do wejścia głębiej w przestrzeń, w której powstały i w życie, które z nich płynie. Bo tak, jak można zostać przy Bożym Narodzeniu na etapie choinki i prezentów, tak można utknąć w znanym i oswojonym również i w życiu duchowym, wszyscy to znamy aż za dobrze – i nikt nie powiedział, że święta, które oznaczają tylko choinkę będą niefajne. Ale jeśli się je porówna do prawdziwej radości z Wcielenia, z tego, co to dla nas oznacza, to ta choinka zajmuje dopiero właściwe miejsce I do tego też jesteśmy zapraszani – do odkrywania prawdziwej radości i głębi bycia chrześcijaninem, do zakorzeniania się i wznoszenia rąk ku niebu. Dopiero wtedy nasz taniec stanie się naprawdę modlitwą uwielbienia. To oczywiście oznacza zmiany, proces, drogę raczej niż stanie w miejscu, – ale o pielgrzymowaniu słyszeliśmy już na Nowennie I chyba ostatnią rzeczą, chcę się z Wami na dziś podzielić, to nadzieja, że to wędrowanie, które już od tak dawna w wielu sercach, stanie się pełnym radości powrotem do Domu… Wielu z nas ma przecież to doświadczenie, płynące z terapii i uzdrawiania duchowego – że w miarę poznawania naszych korzeni, tego, co nas tworzy, w miarę pogłębiania życia zamiast od niego uciekać, coraz bardziej wracamy nie tylko do Ojca, ale i do siebie samych – takich siebie, jakich nas Pan Bóg stworzył- prawdziwych, wrażliwych i pięknych - bo wolnych. Dopiero takie życie staje się życiem w pełni. I tego Wam i sobie w tym naszym wędrowaniu życzę 
|
|